Przyłapani w łóżku: edukacja seksualna kilkulatka. Sytuacja, kiedy dziecko przyłapie rodziców podczas uprawiania seksu, zdarza się naprawdę często. Jeśli przytrafiła się również wam, potraktujcie ją z humorem, ale na przyszłość zadbajcie, by więcej się nie powtórzyła. Dziecko nie powinno być świadkiem życia seksualnego
Poprzez odrzucenie rozumiem gorsze traktowanie, niedostateczne okazywanie miłości, brak akceptacji. Niedostateczne zaspokajanie potrzeb związanych z bliskością, przytulaniem, okazywaniem uczuć. Chłód, oziębłość, szorstkość, brak zainteresowania, faworyzowanie rodzeństwa kosztem dziecka odrzuconego. Dziecko otoczone krytykują
Gdy dochodzi do problemów z porozumieniem między rodzicami co do realizacji kontaktów ze wspólnym dzieckiem, każdemu z rodziców przysługuje prawo żądania ustalenia kontaktów z dzieckiem. Zgodnie z prawem rodzinnym (kodeks rodzinny i opiekuńczy) każdy z rodziców oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.
Stwórz jednolity front ze swoim partnerem. Ważne jest, aby oboje byli w równym stopniu odpowiedzialni za oferowanie uczuć i ustalanie granic oraz aby wszystkie obowiązki były dzielone, a układy sprawiedliwe. Naucz się regulować własne emocje. To normalne, że kiedy dziecko preferuje jednego z rodziców, drugi może się źle poczuć.
(III CRN 280/76), w którym wskazał on, że „dziecku, które podjęło wyższe studia, przysługuje w stosunku do rodziców roszczenie alimentacyjne, w zasadzie do ich ukończenia. Tak jest jednak z reguły wtedy, gdy dziecko nie mające jeszcze określonego zawodu od razu po ukończeniu szkoły średniej podejmuje studia wyższe.
Właśnie od nich niejednokrotnie płacenie alimentów przez rodziców ojca dziecka motywuje go do przejęcia tego obowiązku. Złożenie zawiadomienia do Prokuratury — niepłacenie alimentów to przestępstwo. W przypadku, gdy dłużnik nie płaci alimentów od 3 miesięcy, grozi mu nałożenie na niego grzywny, kary ograniczenia wolności
.
Emocjonalność dzieci to temat, który w wielu rodzinach pozostaje bagatelizowany, a dziecięce problemy uważane są za mało istotne. Brak rozmowy i nieumiejętność odpowiedniego ukierunkowywania emocji mogą prowadzić do ich nagromadzenia i ujawnienia jako zachowania agresywne. Szerzej o tym, jakie są przyczyny agresji u dziecka pisaliśmy wcześniej. Tym razem skupimy się na zagadnieniach: jak opanować agresywne dziecko, jak reagować i do kogo zwrócić się o pomoc, gdy domowe metody zawodzą. Agresywne dziecko – zrozumieć problem Złość, agresja i negatywne emocje u dzieci zawsze skądś się biorą, dlatego odpowiedzią na pytanie: „jak opanować agresywne dziecko?”, powinno być zrozumienie istoty problemu. Za agresją i negatywnymi zachowaniami stoją różne czynniki, często trudne do zidentyfikowania. Nie zawsze jest to przemoc czy agresja w rodzinie lub w środowisku, czasami są to subtelne rzeczy, jak: niedowartościowanie, problemy emocjonalne, brak pozytywnych wzorców czy zaburzenia hormonalne. Dostrzeżenie tych czynników ma podstawowe znaczenie, by odpowiednio reagować na agresywne dziecko i pokierować jego zachowaniem; w przeciwnym razie wysiłki nie tylko pozostaną bezowocne, ale mogą nawet przyczynić się do pogorszenia sytuacji, wzbudzając wewnętrzny bunt. Negatywne zachowania mogą ujawnić się w każdym wieku, zarówno kilkulatek, jak i nastolatek miewają problemy emocjonalne. Gdy dziecko nagle zaczyna zachowywać się w impulsywny sposób, nie reaguj agresją na agresję, nie karaj fizycznie i nie próbuj za wszelką cenę go poskromić, gdyż takie próby zwykle jedynie pogarszają sytuację. To nie oznacza jednocześnie, że należy ignorować problem i udawać, że nic się nie dzieje, gdyż zmiany w zachowaniu będą się utrwalały, a z czasem pogarszały. Jak wychowywać agresywne dziecko? Przede wszystkim zwracaj większą uwagę na to, co dzieje się z dzieckiem i dlaczego jego zachowanie się zmieniło. Próba nadmiernej kontroli i hamowanie negatywnych emocji prędzej czy później dadzą o sobie znać ze zdwojoną siłą, dlatego nie próbuj siłę próbować wyciszyć agresywne dziecko. Podstawą jest rozmowa i wzajemne zrozumienie. Czasami nie jest tak łatwo, a rozmowy i próby dotarcia do istoty problemu spełzają na niczym. Podopieczny złości się, denerwuje, łobuzuje, a nawet przejawia zachowania agresywne wobec Ciebie lub rodzeństwa. Co w takiej sytuacji zrobić? Jak wyciszyć agresywne dziecko i jak reagować w danej chwili? Gdy dziecko bije rodzica lub rodzeństwo: Bądź stanowcza/stanowczy. Złap podopiecznego za ręce i powiedz, że nie wolno bić, że to boli, nawet jeżeli uderzenie było lekkie. Nie wolno Ci ani oddawać, ani w żaden fizyczny sposób karać. Jeżeli dziecko uderzyło Cię w miejscu publicznym od razu reaguj, nie próbuj obracać tego w żart. Porozmawiajcie o tym co się stało, gdy tylko dziecko się uspokoi. Przypomnij o zasadach panujących w rodzinie. Naucz dziecko okazywać emocje w inny sposób niż przez bicie i ataki furii. Na przykład, że złość można odreagować poprzez czynności, które nie krzywdzą innych, malowanie albo policzenie do dziesięciu. Jest sporo możliwości. Jeżeli to nie działa, nie bój się zabrać syna lub córkę do poradni psychologicznej, gdzie specjalista pomoże Wam rozwiązać problem. Jak uspokoić agresywne dzieci? Nauka radzenia sobie ze złością Oto kilka podstawowych metod kontroli negatywnych emocji, których warto nauczyć podopiecznych. Metody te sprawdzają się w każdym wieku, więc przynajmniej niektóre można też zastosować u siebie: Nauka kontroli oddechu – wdech, wydech, wdech, wydech. Najlepiej nauczyć dziecko oddychać przeponowo; ta czynność pomaga w kontroli emocji i przyczynia się do zmniejszenia uczucia niepokoju i poprawy natlenienia organizmu. Uderzanie specjalnie przystosowanych przedmiotów – zamiast wyładowywać agresję na wszystkim, co popadnie np. na ludziach czy przedmiotach, warto przygotować coś przeznaczonego do uderzania, co pomoże rozładować napięcie. Pomocny będzie worek lub gruszka bokserska, ewentualnie poduszki. W sklepach można kupić też specjalne przedmioty do ściskania, które są dobrym sposobem na uspokojenie. Aktywność fizyczna to prawdopodobnie najlepszy sposób. Z dzieckiem można pobiegać w parku albo pójść na basen. Gra w piłkę, jakikolwiek fizyczny trening, czy nawet zwykłe bieganie z psem to aktywności pozwalające rozładować emocje. Sport warto uprawiać profilaktycznie dla zdrowia i spokoju ducha. Agresywne dziecko – pomoc psychologa lub psychoterapeuty Czasami mimo najszczerszych wysiłków rodzic nie może dojść do porozumienia z potomkiem, a złe emocje dominują. Gdy kończą się pomysły na to, jak reagować na agresywne dziecko i jak je wychowywać, koniecznie zasięgnij fachowej pomocy. W Dolnośląskim Centrum Psychiatrii i Psychoterapii SUPER-ego we Wrocławiu pracujemy z rodzinami, z trudnymi dziećmi, pomagamy w rozwiązywaniu problemów i wzajemnym zrozumieniu. Sprawdź też warsztaty dla rodziców.
Wiele osób dzwoni do mnie z pytaniem czy zajmuję się terapią dzieci. Co odpowiadam? Pytam, co się dzieje, w czym jest problem, ile lat mają dzieci i zapraszam dorosłych na spotkanie. Tak - zapraszam dorosłych - opiekunów, rodziców, mamę lub tatę a najlepiej ich oboje, jeśli jest taka możliwość. Czemu nie zapraszam ich z dziećmi, na które się skarżą? Ponieważ wiem, że potrzeba pracować z rodzicami, aby coś się mogło zmienić u ich dzieci. Wiele osób oczekuje ode mnie czegoś innego mówiąc "ale to przecież mój 6-letni syn jest niesforny, nie ja". "To przecież moja 12-letnia córka do mnie pyskuje, więc proszę, niech Pan z nią coś zrobi". Musimy pamiętać, że to złożony problem, który pokazuje, że rodzice w jakiejś mierze sobie nie radzą z problemami wychowawczymi, że potrzebują fachowego wsparcia i pomocy, że choruje cała rodzina, nie tylko dziecko. Psychoterapeuta jest dla dziecka kimś "egzotycznym", a cała sytuacja jest stresująca, dlatego też dziecko inaczej zachowuje się w gabinecie niż w szkole, w domu, czy wśród rówieśników. Lepiej kiedy pewne wskazówki od psychoterapeuty wcielą w życie rodzice, zmieniając swoje podejście do dzieci. Zasadniczo tylko rodzic, poprzez swoją własną pracę terapeutyczną, może coś zmienić w rodzinie, co przekłada się na lepsze funkcjonowanie dziecka, które poprzez swoje złe zachowanie wysyła rodzicom nieświadome sygnały pod tytułem: halo ja tu jestem, zobacz - potrzebuję Cię. Człowiek rodzi się i dojrzewa w pewnym środowisku, otoczeniu, w rodzinie pełnej albo i niepełnej. To, co widzi, słyszy, od najmłodszych lat w nim kiełkuje, tworzy jego spojrzenie na innych ludzi, na otaczający świat. Nie sposób przejść obojętnie, kiedy w domu wciąż są kłótnie, albo nie mówi się o uczuciach, kiedy zwykłą rozmowę zastępuje komputer, a wolny czas wypełniają spacery po galerii handlowej, kiedy rodzice nie mają czasu, albo są często poza domem. Jaki przykład dajemy naszym dzieciom, kiedy mówimy do naszego męża: „Ty kretynie”, albo do naszej żony: „zamknij się, bo pier*olisz”? Pewnie nikt z nas nie zdaje sobie wtedy sprawy, że jako dzieci uczymy się szacunku (albo jego braku) do przyszłego partnera. Dzieci są bacznymi obserwatorami, często naśladują nas - dorosłych, przejmują nasze słownictwo, nasze odnoszenie się do współmałżonka, czy osób starszych. Kto będzie dla dziecka przykładem, jak się odnosić do innych, jak dawać miłość, jeśli nie rodzice? Żaden psycholog, psychoterapeuta nie zastąpi rodzica. Może tylko wskazać drogę rodzicom, co zrobić, aby było lepiej. Każda rodzina tworzy swój system, a problemy dzieci są niejako zaproszeniem do psychoterapii dla dorosłych. Dzieci pokazują nam, co musimy zrobić w naszej pracy nad sobą. Gdy dzieci nie szanują rodziców, trzeba - jako rodzic - postawić sobie pytanie: kiedy ja nie szanuję swoich rodziców? Przykład często idzie z góry. Kiedy Twoje dziecko często choruje, może w ten sposób chce zwrócić na siebie uwagę? Wtedy wiele matek czy też ojców troszczy się dużo bardziej o swoje chore dziecko. Przesiadują godzinami przy łóżku, mówią czułe słówka, pytają się co zrobić na obiad, a na co szczególnie ma ochotę. Dziecko wie, że ma pewne korzyści z bycia chorym, może wtedy bardziej doświadczać miłości rodziców i jest skłonne nieświadomie częściej chorować, gdy na co dzień rodzice nie są dla niego tak mocno dostępni i troskliwi. Są też rodzice, którzy bardziej, niż dzieci rodziców, potrzebują swoich dzieci. Mówią: "Nie idź na dwór bo tam są złe dzieci", lub "bo sobie coś zrobisz", nieświadomie zaszczepiając dzieciom lęk przed innymi, przed życiem. Jednocześnie chcą zatrzymać dzieci przy sobie, bo nie radzą sobie z własnym lękiem i niepokojem, kiedy ich nie ma przy nich. Boją się je stracić, boją się, że stanie się im coś niedobrego. Chcą mieć kontrolę nad wszystkim, co się dzieje, lecz kiedy dziecko wychodzi z domu, to tracą nad nim kontrolę, a świat postrzegają jako "zły i niebezpieczny". Robiąc tak, nic dziwnego, że ich dzieci nie potrafią dorosnąć, przełamywać kolejnych barier, ale wycofują się po małym potknięciu. Gdy dorosną, są wrogo nastawione do innych, bądź czują się lepsze od swoich rówieśników, żądają szczególnych praw, nie potrafią współpracować, ciężko im zbudować stały związek oparty na życzliwości i wzajemnym szacunku. Częstym problemem rodziców jest też brak konsekwencji i uległość wobec żądań stawianych przez dzieci. Kiedy mały chłopiec tupie nogami przed witryną sklepową, bo zobaczył samochodzik, który natychmiast ma mu kupić tato, to zaczyna manipulować swoim zachowaniem. Ważna jest wtedy nasza reakcja i nasza stanowczość, ale jeśli ulegniemy, to mały chłopiec ma już na nas sposób i nie zawaha się kolejnego szantażu w przyszłości. Może nie warto płacić aż tak wysokiej ceny za „święty spokój", ale pozwolić dziecku się wywrzeszczeć i nie ulegać manipulacji? Dziecko musi zobaczyć, że to nie ono ma władzę nad nami, ale my nad nim. To nie ono wie lepiej, co dla niego jest dobre, tylko my. W przeciwnym razie widzi swych rodziców jako słabych i ułomnych, którym można "wejść na głowę". Nie chodzi też o to, by stać się surowym, oschłym i wymagającym rodzicem, który z góry przyjął pewien schemat i będzie bezwzględnie wymagał jego realizacji. Częstym problemem jest też nieobecność jednego z rodziców, bądź odmienny styl wychowania, który mamy w stosunku do jednego z dzieci, lub kiedy jeden rodzic stara się wychowywać dzieci inaczej, niż jego partner. Dzieci zazwyczaj stają w opozycji do tego rodzica, który więcej wymaga i szukają sojusznika wśród drugiego, "łagodniejszego" z rodziców. Kończy się to tym, że dzieci rządzą w domu, zamiast słuchać i szanować porządku, który powinni ustalać wspólnie oboje rodzice. Dobrze, kiedy jest wspólny plan wychowania i dzieci wiedzą, że nikt nie będzie ich lepiej traktował kiedy nabroją, ale poniosą zasłużoną karę, ustaloną wspólnie przez obojga rodziców. Tak więc droga Mamo, drogi Tato - daj sobie szansę na miłość w rodzinie i zobacz, gdzie naprawdę leży źródło problemów. Zobacz, że można coś zmienić w sobie, w relacji z mężem/żoną i w relacji z dziećmi, żeby wszystkim żyło się prościej i lepiej. Czasami małe rzeczy dają duże efekty. Czasami zmiany drobnych nawyków, otwierają nowe możliwości, których wcześniej nikt nie widział. Kiedy nam - dorosłym żyje się lepiej, polepsza się też naszym dzieciom, stają się mniej problematyczne, bardziej radosne i otwarte na świat, optymistycznie nastawione do życia.
Prawa rodzicielskie (władza rodzicielska) przysługujące rodzicom mogą w pewnych przypadkach zostać ograniczone, a nawet zabrane. Ograniczenie władzy rodzicielskiejOgraniczenie władzy rodzicielskiej polega na uszczupleniu (zmniejszeniu) określonych przez sąd opiekuńczy obowiązków i uprawnień przysługujących rodzicom w stosunku do dziecka/ rodzinny i opiekuńczy przewiduje taką sytuację, w przypadku gdy władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom nie będącym ze sobą w związku może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego z nich do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby to musi być sformułowane w sposób konkretny, z dokładnym określeniem rodzaju uprawnień i obowiązków przyznanych drugiemu z rodziców. W takim przypadku rozstrzygnięcie sądu nie może dotyczyć zarządu majątkiem dziecka, ponieważ uprawnienie to przysługuje rodzicowi posiadającemu pełnię władzy rodzicielskiej. Treść obowiązków i uprawnień rodzica, któremu sąd nie powierzył wykonywania władzy rodzicielskiej może dotyczyć podejmowania decyzji o wyborze szkoły, sposobie leczenia, zasadach wykształcenia oraz kierunku kształcenia ta ma również zastosowanie w sytuacji, gdy rodzice pozostają ze sobą w związku małżeńskim, lecz żyją w rozłączeniu (osobno).Zagrożenie dobra dzieckaInną przyczyną ograniczenia władzy rodzicielskiej jest stan zagrożenia dobra dziecka. Przy czym dobro dziecka nie musi być tu naruszone, a wystarczający jest stan takiej sytuacji sąd opiekuńczy wydaje odpowiednie zarządzenie, a w szczególności może:1) zobowiązać rodziców oraz małoletniego do określonego postępowania z jednoczesnym wskazaniem sposobu kontroli wykonania wydanych zarządzeń,2) określić, jakie czynności nie mogą być przez rodziców dokonywane bez zezwolenia sądu, albo poddać rodziców innym ograniczeniom, jakim podlega opiekun,3) poddać wykonywanie władzy rodzicielskiej stałemu nadzorowi kuratora sądowego,4) skierować małoletniego do organizacji lub instytucji powołanej do przygotowania zawodowego albo do innej placówki sprawującej częściową pieczę nad dziećmi,5) zarządzić umieszczenie małoletniego w rodzinie zastępczej albo w placówce władzę rodzicielską sąd opiekuńczy może także powierzyć zarząd majątkiem małoletniego dziecka ustanowionemu w tym celu również: Czy sąd może ingerować we władzę rodzicielską?Wszystko dla dobra dzieckaZawsze przy orzekaniu o ograniczeniu władzy rodzicielskiej powinien kierować się zasadą dobra dziecka. Nie bez znaczenia pozostają okoliczności dotyczące osoby dziecka, takie jak: wiek, stopień związania uczuciowego dziecka z rodzicem, płeć dziecka oraz fakt posiadania przez niego rodzeństwa, które powinno wychowywać się razem."Właściwości" rodziców Nie bez znaczenie pozostają także okoliczności dotyczące rodziców, takie jak: ich kwalifikacje osobiste pozwalające na prawidłowy i pełny rozwój psychiczny i fizyczny dziecka pozostające w związku z właściwościami psychicznymi rodzica, stopniem zaangażowania uczuciowego, wiekiem oraz stanem zdrowia. Dla właściwego wyboru rodzica nie bez znaczenia będą jego możliwości finansowe, zarobkowe oraz warunki mieszkaniowe. Jednakże żadna z tych przesłanek brana pod uwagę z osobna nie powinna decydować o przyznaniu władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców. Sąd orzekając o przyznaniu władzy rodzicielskiej ma na względzie całokształt właściwości psychicznych i możliwości majątkowych gruncie obowiązujących w Polsce przepisów nie jest możliwe rozstrzygnięcie dopuszczające możliwość okresowego przebywania dziecka u każdego z rodziców związane z przechodzeniem władzy rodzicielskiej na rodzica sprawującego opiekę nad dzieckiem w danym momencie. Dopuszczalne jest natomiast określenie krótkotrwałych pobytów dziecka u jednego z rodziców. Zawieszenie władzy rodzicielskiejW przypadku przemijającej przeszkody w wykonywaniu władzy rodzicielskiej sąd opiekuńczy może orzec jej zawieszenie. Sąd uchyla zawieszeni, gdy przyczyna zawieszenia przestaje również serwis: Dziecko i prawo Pozbawienie władzy rodzicielskiejPozbawienie władzy rodzicielskiej jest prawną formą ingerencji sądu opiekuńczego w wykonywanie władzy to najostrzejszy środek ingerencji w sferę stosunków między rodzicami a istota polega na tym, że rodzice tracą wszelkie atrybuty, jakie wchodzą w zakres władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie jest przejawem represji w stosunku do rodziców, a decydujące jest tu dobro dziecka. Władza rodzicielska może zostać odebrana niezależnie od tego, czy występuje tu wina władza musi być odebranaObligatoryjnie (obowiązkowo) jest zasądzane przez sąd jeśli władza rodzicielska nie może być wykonywana z powodu trwałej przeszkody (np. u jednego z rodziców ujawniła się nieuleczalna choroba psychiczna lub gdy rodzice nie pozostają w stałej styczności z dzieckiem - bo jedno lub oboje rodziców zaginęło albo na stałe wyjechało za granicę całkowicie nie interesując się dzieckiem),Podobnie władza może być odebrana w sytuacji kiedy rodzice jej nadużywają: (np. karzą dziecko w sposób zagrażający fizycznemu i duchowemu zdrowiu dziecka, zmuszają dziecko do pracy nie odpowiadającej jego zdrowiu, skłaniają dziecko do popełnienia przestępstwa, lub prowadzenia niemoralnego trybu życia, wywierają negatywny wpływ na dziecko) lub w rażący sposób zaniedbują obowiązki względem dziecka: np. porzucili dziecko, głodzą dziecko, tolerują złe prowadzenie się dziecka, pijaństwo, prostytucję lub działalność przestępczą, w sposób zawiniony nie wywiązują się z obowiązku alimentacyjnego względem dziecka itp.).Natomiast sąd może pozbawić rodziców władzy rodzicielskiej także w innych przypadkach, na przykład gdy trwale nie interesują się też: Vademecum: Władza rodzicielskaJak sąd orzeka o pozbawieniu władzy rodzicielskiejPozbawienie władzy rodzicielskiej może być orzeczone względem obojga rodziców jak i jednego z nich. W tej ostatniej sytuacji pełnie władzy rodzicielskiej sprawuje wtedy drugi z władzy rodzicielskiej nie musi dotyczyć wszystkich dzieci, może się odnosić tylko do niektórych, jeśli względem pozostałych przyczyny te nie pozbawionemu władzy rodzicielskiej może ona zostać przywrócona – po ustaniu przyczyn jej Sprawa o pozbawienie władzy rodzicielskiej rozpoznawana jest w postępowaniu nieprocesowym. Może ono zostać wszczęte na wniosek każdego z rodziców lub z urzędu. Właściwym do orzekania w sprawach z zakresu władzy rodzicielskiej jest sąd opiekuńczy - sąd rejonowy. W sprawach małoletnich sądem opiekuńczym jest sąd dla wyłącznie jest sąd opiekuńczy miejsca zamieszkania osoby, której postępowanie ma dotyczyć, a w braku miejsca zamieszkania - sąd opiekuńczy miejsca jej pobytu. Jeżeli brak i tej podstawy - właściwy jest sąd rejonowy dla nagłych wypadkach sąd opiekuńczy wydaje z urzędu wszelkie potrzebne zarządzenia nawet w stosunku do osób, które nie podlegają jego właściwości miejscowej, zawiadamiając o tym sąd opiekuńczy miejscowo o pozbawieniu władzy rodzicielskiej może zapaść tylko po przeprowadzeniu rozprawy. Jest ono skuteczne po jego uprawomocnieniu pozbawieniu, ograniczeniu lub zawieszeniu władzy rodzicielskiej może orzec także sąd w wyroku orzekającym rozwód, separację lub unieważnienie i alimentacjaPozbawienie rodziców władzy rodzicielskiej nie ma wpływu na zakres praw i obowiązków nie wchodzących w zakres tej władzy. Dziecko nadal pochodzi od nich w związku z tym ciąży na nich obowiązek alimentacyjny względem dziecka, mogą po nim dziedziczyć oraz zachowują prawo do osobistej z nim styczności. W przypadkach, gdy wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy ma obowiązek wydania z urzędu zakazu rodzicom pozbawionym władzy rodzicielskiej osobistej styczności z dzieckiem. Zakaz taki oznacza że rodzic / rodzice nie mogą spotykać się z dzieckiem, nie mogą też z nim korespondować ani rozmawiać przez również serwis: Władza rodzicielska
Dzieci rozpoczynając naukę, nie tylko zdobywają wiedzę, ale też zaczynają budować relacje z rówieśnikami. Kiedy wszystko jest w porządku, to zwykle nie za bardzo skupiamy się na tym, jak dziecko radzi sobie w kontaktach z innymi. Zaczynamy się interesować, kiedy dzieje się coś niepokojącego, np. gdy nauczyciel informuje nas, że nasze dziecko dokucza Stasiowi czy Marysi. Co wtedy robić? Jak się zachować i zaopiekować swoim dzieckiem? Pierwszym środowiskiem, w którym dziecko doświadcza tego, jak buduje się relacje z innymi, jest rodzina. Tak naprawdę to tu nasza pociecha słyszy, jak rozmawiają ze sobą rodzice: o uczuciach, potrzebach, zachowaniach, o tym, co myślą, czego pragną. Obserwuje też, jak w rodzinie rozwiązuje się drobne nieporozumienia, jak reaguje się na różnice zdań czy większe konflikty. Patrzy, jak rodzice budują bliskość i samo po raz pierwszy jej doświadcza. Potem te doświadczenia zabiera ze sobą w świat. W szkole dochodzą do tego kontakty z rówieśnikami, które również uczą budowania relacji. To w podstawówce, a w wcześniej w przedszkolu dziecko uczy się strategii nawiązywania kontaktów z rówieśnikami np. rozmawia z nimi, pyta, czy może dołączyć do zabawy, milcząco włącza się do zabawy czy rozmowy między kolegami, narusza granice innych dzieci np. dokuczając, wyzywając. Dlaczego dziecko dokucza innym? Jako rodzice mamy przeświadczenie, że nasze duże już przecież dziecko (w końcu to już nie przedszkolak) powinno wiedzieć, że takie zachowania, jak wyzywanie innych, złośliwości, poniżanie czy ośmieszanie są krzywdzące. Musimy jednak pamiętać, że dziecko dopiero uczy się regulacji emocji i budowania relacji z rówieśnikami, szczególnie w klasach młodszych. Rozwój emocjonalny to proces długotrwały. Zachowania dzieci wynikają często z uwarunkowań czysto biologicznych związanych z niedojrzałymi strukturami płatów przedczołowych w mózgu, które są odpowiedzialne za racjonalne i logiczne myślenie, refleksję i autorefleksję, a także za regulacje emocji. Wymagamy tych umiejętności od dzieci, choć nam dorosłym często przychodzi to z wielkim trudem. To, co nazywamy szumnie dokuczaniem, może być związane z niedojrzałością emocjonalną. Różnice między dziećmi w tym obszarze mogą wynosić nawet kilka lat – u młodszych ok. 4 lata, a u nastolatków nawet 6 lat. Oznacza to, że nasz 9-latek może emocjonalnie być 5-latkiem, a nasz 15-latek, 9-latkiem. Drugim powodem może być fakt, że akurat nasze dziecko wybiera najlepszy, znany mu sposób na zaspokojenie swoich potrzeb. Porozumienie bez przemocy mówi, że „ludzie zawsze działają po to, żeby zdobyć to, czego im brakuje, a nie po to, żeby krzywdzić innych”. Może być też tak, że ostatnio coś nasze dziecko niepokoi lub smuci lub nie odnajduje się w szkole i jest to dla niego najlepszy dostępny sposób na odreagowywanie trudności. Zdarza się też, że takim działaniem dziecko próbuje wejść do określonej grupy rówieśniczej, pokazując swoją siłę. A może ma za mało uwagi czy zaangażowania i troski z naszej strony. Powodów może być dużo. Co dostaje dziecko, które dokucza innym? Jest widziane – dostaje uwagę kolegów, którzy patrzą na nie, zwykle coś do niego mówią. Czuje się dostrzegane przez nauczyciela, który zwraca mu uwagę na zachowanie. W końcu jest widziane przez rodziców, kiedy dowiadują się od nauczyciela, jak dziecko traktuje rówieśników. Dostarcza innym zabawy – dziecko wchodzi w rolę tzw. „klauna klasowego” i niektórzy śmieją się z tego, co robi, mówi. Z drugiej strony może wchodzić w rolę „bohatera klasowego”, który pokazuje swoją siłę, tak że „nikt mu nie podskoczy”. Inni liczą się z nim, a czasem i się go boją. Ma poczucie przynależności – np. do grupy rówieśniczej, w której jego koledzy podobnie się zachowują. Aby więc być częścią grupy, dostosowuje się do zasad w niej panujących, nawet kiedy nie do końca się z nimi zgadza. Ma poczucie wpływu i sprawczości – może o czymś decydować. Jest ważne i brane pod uwagę. Jak widzimy, dziecko wiele dostaje, zachowując się w ten sposób. Oczywiście nie możemy się zgadzać na żadna formę przemocy, a dokuczanie do niej należy. Należy reagować! Jak możemy reagować? Ponieważ dziecko, które dokucza niejako rekompensuje sobie swoją potrzebę bycia widzianym i usłyszanym, potrzebuje pomocy, życzliwego i autentycznego zainteresowania, a nie karania czy wyciągania konsekwencji. Tutaj „ofiarą” jest nie tylko dziecko, któremu nasza pociecha dokucza. Każde z nich potrzebuje rozmowy, podczas której dowiemy się, co dziecko przeżywa, czego chce, czego potrzebuje. Usłyszy od nas dorosłych, życzliwie i z szacunkiem, że nie ma naszej zgody na taką formę kontaktu. A potem na „zimno”, już po opadnięciu emocji, poszukajmy wspólnie innych sposobów na zaspokojenie jego potrzeb. W rozmowie z dzieckiem konieczne jest empatyczne słuchanie, bez moralizowania, pouczeń, wyciągania konsekwencji czy dawania rad. Ważne, aby dorośli uzbroili się w cierpliwość i spokojnie wysłuchali dziecka bez przerywania, bagatelizowania, krytykowania, porównywania czy deprecjonowania tego, co mówi. Dziecko potrzebuje czasu i naszej uwagi, ponieważ chce być wysłuchane i zrozumiane. Pamiętając, że dokuczanie to jedynie wierzchołek góry lodowej, dowiemy się, co się pod nim kryje, co dziecko czuje, co myśli, czego pragnie, czego potrzebuje. Empatyczne słuchanie nie skupia się na zachowaniu, a na tym, co jest pod spodem. Zachowanie naszego dziecka nie jest tu problemem, choć wiem, że trudno jest rodzicom i nauczycielom to przyjąć. Skupianie się na zachowaniu naprawdę na niewiele się zda. Jako dorośli możemy też przyjąć rolę mediatora. Warto poprosić, aby ktoś ze szkoły, najlepiej osoba bezstronna, przyjął na siebie taką rolę. Z dziećmi sprawdza się uproszczona wersja tzw. kręgów naprawczych Dominica Bartera, w której dzieci słuchają siebie nawzajem. Najpierw jedno dziecko mówi wszystko to, co chce powiedzieć, drugie dziecko słucha i następnie powtarza to, co usłyszało i zrozumiało, a potem drugie. Można też zapytać dzieci: czego by chciały w tej sytuacji? na czym im zależy? A dopiero potem należy pomyśleć wspólnie o rozwiązaniu tej sytuacji. Ważne, aby dorosły-mediator zrezygnował z roli sędziego. Nie wymierza kary, nie mówi kto jest winny, a kto nie. Dzieci nie ponoszą żadnych konsekwencji (tak wiem, że to niektórym z nas nie mieści się w głowie), a pracują nad odbudowaniem kontaktu. Ważne, aby każda ze stron miała szansę być wysłuchana i uszanowana, bo tylko wtedy możemy mówić o odbudowaniu relacji. Dorosły musi być przy tym obecny i empatyczny, a jednocześnie neutralny. Wspierać u naszego dziecka poczucie własnej wartości, ponieważ to dziecko, które lubi siebie, zna swoje mocne strony, czuje się bezwarunkowo kochane i akceptowane ma zasoby do tego, aby wspierać i akceptować inne dzieci. Kiedy nasze dziecko doświadcza w budowaniu relacji z nami i innymi ważnymi dorosłymi osobami szacunku, życzliwości, to i na tych fundamentach będzie budować relacje z rówieśnikami. W szkole dziecko zawsze dokucza z jakiegoś powodu. Zamiast wpadać w przerażenie i złość lub z niedowierzeniem mówić „jak to się mogło stać, przecież tak się staramy”, warto zastanowić się i zadać sobie a potem dziecku pytania: co mu to daje, czego mu brakuje, jakiego powodu to robi? Nie pomaga pytanie „dlaczego?”, w którym wymagamy, aby dziecko wyjaśniło nam powody swojego zachowania. Nasza pociecha często po prostu nie wie, dlaczego to robi. Oczywiście jako rodzice mamy prawo być rozczarowani, a mamy nawet prawo o tym mówić, ale nadal powinniśmy pokazać dziecku, że jesteśmy przy nim i że wspólnie znajdziemy rozwiązanie. Źródła: dostęp dostęp Katarzyna Mitschke. Kiedy szkoła jest problemem. Wydawnictwo Natuli. Szczecin 2019. Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów.
co zrobić gdy dziecko wyzywa rodziców